Decydując się na samochód elektryczny postanowiłem, że mój sposób użytkowania nie będzie się znacząco różnić od użytkowania tradycyjnego auta z silnikiem spalania wewnętrznego. Powiecie, że to nie jest możliwe. Macie sporo racji. Przestawienie się na samochód elektryczny wymaga zmiany wielu przyzwyczajeń. Nie chcąc rezygnować z wakacyjnych przyjemności weekendowych postanowiłem wybrać się na wycieczkę do Lidzbarka Warmińskiego.

Najpierw plany

Lidzbark Warmiński zlokalizowany jest od Gdańska w odległości nieco ponad 150 kilometrów. Dla tradycyjnego samochodu taka podróż to pryszcz, ale nie dla auta elektrycznego. Taka podróż wymaga wcześniejszego zaplanowania. Od czego więc zacząć? Dokądkolwiek chciałbyś (chciałabyś) się wybrać samochodem elektrycznym sprawdź czy w lokalizacji docelowej znajduje się stacja ładowania. Tak się składa, że w Lidzbarku Warmińskim znajduje się jedna stacja przyspieszonego ładowania (pozwalająca na ładowanie samochodu z maksymalną teoretyczną mocą 22 kW). Niby nie powinno to stanowić to problemu, jednakże nie wychodzimy tutaj poza sferę rozważań teoretycznych. A w przypadku podróżowania samochodem elektrycznym zdarza się, że teoria ma się nijak do praktyki. W najbliższej okolicy, a dokładnie w promieniu 50 km od Lidzbarka, nie ma żadnych innych stacji ładowania. To oznacza, że musisz w swoim planowaniu uwzględnić wariant pesymistyczny, czyli, że stacja ładowania w miejscu docelowym może być uszkodzona, niedostępna, czy… zastawiona przez samochody, do których leje się benzynę czy ropę, ale raczej się ich nie ładuje (przemilczę „samoładujące się samochody elektryczne”, jak je reklamuje jeden z producentów aut hybrydowych…).

Drogi, trasy i ukształtowanie terenu

Kolejnym elementem, jaki należy uwzględnić przy planowaniu trasy jest rodzaj drogi lub trasy, jaką masz do pokonania oraz Twojego temperamentu. W moim przypadku pierwsze 80 km drogi to droga o standardzie trasy szybkiego ruchu, z dopuszczalną maksymalną prędkością podróżowania 120 km/h (na niektórych odcinkach ograniczona do 100 km/h i 90 km/h). Chcąc poruszać się z maksymalną dopuszczalną prędkością musisz się liczyć z tym, że przewidywany teoretyczny zasięg samochodu elektrycznego będzie nader optymistyczny w zderzeniu z Twoim temperamentem. Dlatego dochodzi tutaj element planowania, którego nie zrobi za Ciebie żadna z dostępnych map w systemach nawigacyjnych. Musisz przekalkulować czy chcesz jechać szybko, czy ekonomicznie.

Zderzenie dwóch czynników

W moim przypadku zderzyły się dwa czynniki, o których wspomniałem wcześniej: ograniczona sieć punktów ładowania w miejscu docelowym oraz okolicach oraz chęć szybkiego podróżowania. Dlatego zdecydowałem się doładować auto już w Elblągu. Dlaczego w Elblągu? Jest tam zlokalizowana stacja szybkiego ładowania sieci Green Way. Jest to owszem, sieć płatna, jednakże uchodzi ona za najbardziej niezawodną. Tak też i było w moim przypadku. Podjechałem pod punkt ładowania zlokalizowany dogodnie przy przebiegu trasy ekspresowej S7, pod salonem i serwisem dealera Forda. Stacja ta jest dostępna całodobowo, co jest ważne, gdy podróżujesz w weekendy, czy w godzinach porannych lub w nocy. Warto pamiętać, że w przypadku ograniczonej sieci stacji ładowania warto się przed podróżą upewnić, czy wszystkie zaplanowane punkty na Twojej trasie są dostępne. Możesz tego dokonać najczęściej w aplikacji operatora sieci, z której punktów zamierzasz skorzystać (Green Way, Orlen, Tauron, itp.).

Stacja ładowania sieci Green Way. Jak zwykle niezawodna. Szkoda, że nie znajduje się bliżej centrum, bo podczas ładowania można by przy okazji zwiedzić Elbląg.

Nieco życzliwości

Dodatkowo dojeżdżając do planowanego punktu sprawdź na stronie internetowej, bądź aplikacji Plug Share, czy w danym momencie stacja ta nie jest zajęta przez innego użytkownika. Kierowcy samochodów elektrycznych stanowią małą społeczność, dlatego też ważna jest wzajemna życzliwość. Dobrą praktyką jest „zameldowanie się” w aplikacji Plug Share wraz z pozostawieniem informacji którego z dostępnych gniazd lub przewodów ładowania mamy zamiar skorzystać i przez jaki okres czasu. Będąc zarejestrowanym użytkownikiem społeczności Plug Share pozostawiasz także kontakt do siebie, pozwalając innym użytkownikom na skontaktowanie się z Tobą, gdy na przykład oddalisz się od stacji ładowania, a proces ładowania się zakończy. Dzięki temu życzliwi kierowcy mogą odłączyć Twoje auto od stacji, a Ty nie będziesz blokować im tak cennego miejsca. Działa to także w drugą stronę, tj. pozwala na kontakt z Tobą, gdy nie będzie Ciebie przy samochodzie, a będzie się działo coś niepokojącego. Warto także wykonać zdjęcie, które można opublikować. Zdjęcia są bardzo cenne, ponieważ inni użytkownicy mogą się zorientować jak wygląda stacja i jej okolica (zdjęcia to nierzadko najlepszy sposób w zorientowaniu się gdzie są umiejscowione stacje), a wpisy z meldunkami pozwalają ocenić jak intensywnie stacja jest użytkowana. Na przykład wybrana przeze mną stacja w Lidzbarku, należąca do całkiem nowej sieci Revnet, nie była jeszcze przez nikogo ze społeczności Plug Share wykorzystana, ponieważ brakowało meldunków oraz zdjęć. Ale o tym za chwilę. 

Proces zakończenia ładowania jest najważniejszy. Przede wszystkim upewnij się, że zakończysz ten proces poprawnie, tj. poprzez przyłożenie karty do czytnika, bądź zakończenie sesji w dedykowanej aplikacji mobilnej. Jeżeli z jakiegokolwiek powodu nie uda Ci się poprawnie zakończyć procesu ładowania, to pod żadnym pozorem nie wciskaj czerwonego „grzybka” powodującego awaryjne zatrzymanie ładowania. Każda ze stacji posiada oznaczenia operatora ze wskazaniem numeru kontaktowego. W pierwszej kolejności skontaktuj się z operatorem, który może zdalnie zakończyć sesję, bądź uruchomić urządzenie ponownie (co potocznie nazywamy „zresetowaniem”). Grzybek dotyczy wyłącznie sytuacji przerwania nienormalnej pracy urządzenia, które wiąże się z zagrożeniem bezpieczeństwa. Na koniec odłóż wtyczki w prawidłowy sposób. Każda ze stacji posiada dopasowane wejścia, które chronią (przyznajmy, dość ciężką wtyczkę) przed działaniem niekorzystnych warunków atmosferycznych. Jeżeli odłożysz wtyczkę w sposób nieprawidłowy, np. bokiem, albo odłożysz ją na podłożu, może się zdarzyć, że podczas na przykład opadów deszczu dostanie się do niej woda i ulegnie ona uszkodzeniu, bądź zablokowaniu i inni użytkownicy nie będą mogli z niej skorzystać.

Dojechałem do celu!

Na wspomnianej stacji Green Way w Elblągu pobrałem łącznie 12.9 kWh. W założeniu miałoby mi to wystarczyć na powrót do tej stacji ładowania, na wypadek, gdyby w Lidzbarku czekało mnie rozczarowanie i nie mógłbym się doładować. Po dojechaniu na miejsce okazało się, że stacja ładowania należąca do sieci Revnet jest dobrze oznakowana, a obsługa z okolicznego hotelu, na parkingu którego się ona znajduje, dba o to, aby miejsca nie były zajmowane. Sam parking był bezpłatny (ogólnodostępny, całodobowy). Stały tam dwa pachołki „rezerwujące” te miejsca z przeznaczeniem wyłącznie na czas ładowania. Stacja nie posiadała własnych przewodów, a jedynie gniazda Type-2, więc chcąc z niej skorzystać musicie się zaopatrzyć we własny kabel. Ja przewód Type-2 do Type-2 otrzymałem wraz z moim LEAFem i zawsze wożę go w bagażniku. Dlatego też nie było problemu, podłączyłem się, zalogowałem przez aplikację Revnet i… działa! Uff! Jakaż ulga. Mój LEAF przyjmuje z takiego typu stacji, przez łącznie Type-2 z maksymalną mocą 3.6-3.7 kW. Mogłem więc udać się na zwiedzanie. A dokładnie w tej kolejności: toaleta, jedzenie, zwiedzanie. 

Droga powrotna

W czasie zwiedzania miasta auto przyjęło łącznie 8.45 kW, co pozwoliło na całkowicie bezpieczny powrót do stacji szybkiego ładowania w Elblągu. Zgromadzona energia w bateriach pozwoliłaby mi na powrót do Gdańska w oszczędnych warunkach drogowych. Ale ja nie za bardzo chciałem oszczędzać. Dla mnie liczył się, jak już wcześniej wspomniałem, komfortowy czas przejazdu. Dlatego też zaplanowałem postój i ładowanie w Elblągu, ale tylko na kwadrans. A dokładnie 16 minut. W tym czasie LEAF przyjął jeszcze 9 kWh. Posiadałem niezbędną rezerwę na komfortowy powrót z maksymalnymi dopuszczalnymi prędkościami na poszczególnych etapach drogi powrotnej. Do domu dojechałem jeszcze z około 50 kilometrowym zapasem zasięgu.

Dodam na koniec, że LEAF posiada wyłącznie pasywny system chłodzenia baterii. Oznacza to, że zarówno podczas długiej jazdy z prędkościami autostradowymi, jak i częstym ładowaniu prądem stałym (DC), bateria się nagrzewa i czas kolejnych cykli ładowania może znacząco się wydłużyć. Dlatego też polecam nie ładować „do pełna” na trasie oraz zawęzić naszą prędkość w okolice maksymalnej dopuszczalnej prędkości (warto korzystać z adaptacyjnego tempomatu). Dzięki temu uzyskacie najlepszy efektywny czas przejazdu. Po powrocie nie ładuję już dzisiaj auta, niech bateria odpocznie. Zrobię to rano. A ja wracam do planowania kolejnego wyjazdu. O czym pewnie niedługo przeczytacie na moim blogu.