Swojego LEAFa, o ile jest to wersja Accenta, N-Connecta lub Tekna, możecie połączyć z dedykowaną aplikacją Nissan Connect. Niegdyś była to dedykowana aplikacja (pod nazwą Carwings) głównie dla pierwszej generacji LEAFa. Obecnie jest uniwersalną aplikacją dla poszczególnych modeli Nissana wyposażonych w moduł komunikacji zdalnej. Możliwość połączenia samochodu z aplikacją mobilną w smartfonie staje się powoli standardem każdego nowoczesnego samochodu w drugiej dekadzie XXI wieku. Tym bardziej można być dumnym z faktu, że szlaki dla wszystkich współczesnych aut przecierały auta elektryczne, dla których aplikacje pojawiły się już dobre 10 lat temu (wspomniany Carwings dla pierwszej generacji LEAFa, czy dedykowany portal www dla pierwszej generacji Renault ZOE). Był powiew nowoczesności. Teraz staje się standardem. Jak postrzegam aplikację Nissana na przykładzie LEAFa? Dowiecie się z mojej recenzji poniżej.

Którą aplikację pobrać?

W sklepie z aplikacjami dla Twojego telefonu, o ile korzystasz z systemu Apple iOS możesz odnaleźć kilka aplikacji. Już ten fakt zaczyna być frustrujący. A przecież mówimy o aplikacjach dostępnych dla danego regionu geograficznego sklepu. Ja mam więc do wyboru: Nissan Connect Services, Nissan Connect EV, You+Nissan, Nissan Driver’s Guide, Door-to-Door Navigation, Performance Nissan, Nissan Express Service oraz wiele innych aplikacji deweloperów nie powiązanych z Nissanem. Odruchowo sięgnąłem do aplikacji Nissan Connect EV. Nic bardziej mylnego! Wersje LEAFa od roku 2019 korzystają z aplikacji Nissan Connect Services. Pierwsza wspomniana przeze mnie aplikacja jest do aut starszych. W instrukcji obsługi dostarczonej z samochodem jest na szczęście link do właściwej aplikacji. Dzięki czemu można odrzucić pozostałe. Jak jest w sklepie Google Play – nie wiem. Nie posiadam urządzenia, na którym mógłbym to sprawdzić. Ale możecie się podzielić Waszymi spostrzeżeniami w komentarzach pod wpisem. Przyznam się Wam, że wielu rzeczy nie jestem w stanie zrozumieć, jak na przykład tego, że funkcjonalność aplikacji różni się pomiędzy rynkami, na których jest oferowana.

Ekran główny

Załóżmy, że mamy już zainstalowaną aplikację, utworzone konto i poprawnie się zalogowaliśmy. Czynności związane z rejestracją i pierwszym logowaniem nie są skomplikowane. Wszystko działa sprawnie. Spójrzmy na główny ekran aplikacji. Po zalogowaniu mamy widoczny ekran z podziałem na dwie części. W jego górnej części zobaczymy zdjęcie naszego samochodu. Niestety, zdjęcia tego nie można spersonalizować. Nie oddaje ono także wiernie obrazu samochodu, który posiadamy. Stali czytelnicy niniejszego bloga doskonale się orientują, że Prądojad nie jest biały, jest czarny! Poniżej obrazka samochodu widnieje czytelna informacja o aktualnym poziomie naładowania baterii trakcyjnej oraz przewidywanym zasięgu. Informacja ta nie odświeża się w tle, wymagane jest każdorazowe ręczne odświeżenie aplikacji, aby uzyskać aktualne wskazanie. Jest to nieco irytujące, kiedy mamy auto podłączone do punktu ładowania publicznego i chcemy w miarę na bieżąco odczytywać stan naładowania akumulatorów. Informacja o zakończeniu ładowania jest o tyle istotna, że wiele publicznych płatnych stacji ładowania nalicza opłatę „parkingową” po zakończeniu procesu ładowania, czyli kiedy samochód jest już naładowany do pełna, a podłączony do stacji skutecznie blokuje miejsce innym pojazdom. Stanowi to formę zachęty (czyt.: kary) do jak najszybszego przeparkowania samochodu. Sam zaś przewidywany zasięg prezentuje wartość najbardziej optymistyczną, czyli z włączonym trybem jazdy ECO oraz wyłączoną klimatyzacją.

Ekran główny aplikacji. Widoczny podział na cztery ikony szybkiego dostępu, trzy bloki z funkcjami oraz zakładki widoczne na dole ekranu.
Cztery ikony

Poniżej paska stanu naładowania i aktualnego zasięgu znajdziemy cztery okrągłe ikony. Pierwsza z nich informuje nas czy samochód jest obecnie podpięty do sieci. Druga pozwala na szybkie zdalne uruchomienie klimatyzacji, bądź ogrzewania. Ikona ta stanowi klawisz skrótu, więc jeżeli z tego poziomu zainicjujecie uruchomienie klimatyzacji/ogrzewania, to zostanie ona uruchomiona zgodnie z ostatnimi ustawieniami. Tym sposobem możecie się nieco zdziwić, ponieważ ja latem uruchomiłem tym skrótem zdalne… ogrzanie kabiny, zamiast jej schłodzenia. 

Trzecia ikona z prawej włącza zdalnie światła, którymi auto na zlecenie zamruga. Funkcja ta może być przydatna na dużym otwartym parkingu, na którym przyszło Wam zagubić swój pojazd. Przy odrobinie szczęścia i cierpliwości (zlecenie tej funkcji do samochodu trwa około minuty) znajdziecie swoją zgubę. Ostatnia ikona zaś to skrót, który pokieruje was do ekranu, na którym znajdziecie znów wszystkie trzy znane wcześniej ikony oraz jedną więcej. Ta ostatnia ikona pozwala na zdalne uruchomienie świateł oraz sygnału ostrzegawczego (klakson). 

Ekran szczegółowy sekcji sterowania zdalnego.

Powyżej nich znajdziecie ładny schemat z obrysem jakiegoś hipotetycznego auta ze znaczkiem Nissana. Przypomina on samochód Nissana produkowany zapewne gdzieś na początku lat dziewięćdziesiąt – patrząc po jego pękatej bryle. Nie za bardzo wiem co autor aplikacji miał na myśli umieszczając ten obiekt w tym miejscu. Zwłaszcza, że nie robi on kompletnie nic! Nie dowiecie się w ten sposób czy drzwi oraz szyby zostały zamknięte (o szyberdachu nie wspominam, bo LEAF go nie oferuje w żadnej wersji). Kompletnie jest to nieprzemyślane. Pomiędzy obrysem auta, a ikonami jest nienaturalnie mały napis „Cel 21°C”, gdzie przyjmuje on wartość przyjętą na ekranie z ustawieniami zdalnej kontroli temperatury, który opiszę nieco dalej.

Trzy bloki 

Powróćmy z powrotem do ekranu głównego. Poniżej czterech ikon, które Wam opisałem znajdują się trzy bloki z poszczególnymi funkcjami, po wciśnięciu których zostaniemy przeniesieni do dedykowanych im ekranom. Są to kolejno: akumulator, temperatura, historia jazdy. 

Po wybraniu pierwszego z nich – Akumulatora, przeniesieni zostaniemy do ekranu szczegółów akumulatora. Szczegółów nie ma zbyt wiele. Jest tam pasek z prezentacją poziomu naładowania akumulatora (a dokładnie baterii trakcyjnej, nie akumulatora 12V, jaki znajduje się pod maską). Ponownie szacowany zasięg w warunkach nade optymistycznych oraz status auta (czy jest podłączony do ładowania). Z dalszej części niczego specjalnie się nie dowiemy.

Ekran pierwszego bloku – akumulatora.

Przewidziano kilka pól, które mogłyby stanowić jakąś informację dla kierowcy, ale niewiele wnoszącą. Mamy bowiem po raz drugi powtórzoną na tym samym ekranie informację, że samochód się ładuje, a zaraz pod nią moc ładowania. Zaobserwowałem jednak, że niezależnie czy ładujemy się z gniazda domowego poprzez dostarczone z autem EVSE, czy z ładowarki publicznej z gniazda Type-2, czy poprzez szybkie złącze CHAdeMO – jedyne, co ujrzymy to napis „Normalnie”. Cóż, może dla Nissana jest to po prostu normalne, że taką informacją nie trzeba się dzielić z kierowcą. A byłaby ona w mojej ocenie bardzo przydatna, ponieważ ostatnie stadium ładowania baterii, gdy osiągnęła już ona poziom około 90% znacznie spowalnia i kierowca odczytując w aplikacji aktualną moc ładowania mógłby podjąć decyzję o poniechaniu ładowania do 100%, gdy się mu na przykład śpieszy. Dalej możemy dowiedzieć się jaki jest przewidywany czas naładowania akumulatora do pełna. Jest to informacja dość wiarygodna. Różnica wynosi jakieś +/- 15 minut. Jak już wcześniej wspomniałem informacje zawarte na poszczególnych ekranach nie odświeżają się automatycznie, więc mamy jeszcze informację kiedy nastąpiło ostatnie pobranie danych. Mamy także możliwość zainicjowania ich ręcznego odświeżenia (znów cierpliwość jest wskazana, trwa to dobrą chwilę).

Temperatura

Gdy powrócimy ponownie do ekranu głównego kolejne funkcje zostały zgrupowane pod klawiszem „Temperatura”. Mamy na nim dość estetyczny pasek, który możemy sobie palcem przesuwać po ekranie chcąc zadać żądaną temperaturę kabiny. Po wybraniu temperatury musimy jeszcze potwierdzić żądanie poprzez wciśnięcie klawisza „włącz klimatyzację”. Jest to dość logiczne, choć działa dość powolnie. Należy się liczyć z tym, że przekazanie żądania do samochodu trwa około dwóch minut. O ile auto jest w zasięgu sygnału telefonii GSM. Poniżej znajduje się jeszcze jedna informacja, jaką można pobrać poprzez ręczne odświeżenie. Są to bieżące warunki wewnątrz pojazdu. Możemy się dowiedzieć czy w kabinie jest „umiarkowanie” lub „gorąco”. Pewnie zimą dojdzie do tego opis „zimno”. Szkoda, że aplikacja nie odczytuje temperatury wewnątrz kabiny. 

Ekran menu Temperatura
Funkcja ogrzewania postojowego/schładzania

Na chwilę chciałbym się zatrzymać na tym ekranie i przybliżyć działanie bardzo przydatnej funkcji polegającej na zdalnej kontroli temperatury w kabinie pasażerskiej. Jedną z najbardziej przydatnych funkcji samochodu elektrycznego jest możliwość zdalnego zlecenia schłodzenia lub ogrzania kabiny. Tradycyjny samochód z silnikiem spalania wewnętrznego można wyposażyć w specjalne urządzenie pełniące funkcję ogrzewania postojowego. Urządzenie to działa niezależnie od silnika spalinowego i pozwala na ogrzanie kabiny pasażerskiej zimą. Nie jest jednak zbyt popularne w naszym kraju. Zaobserwowałem, że jedynie starsze modele Volvo miały możliwość opcjonalnego wyposażenia w ten system na etapie konfiguracji auta u dealera. A pewnie i tak nie cieszył się zbytnią popularnością. Zapewnia on jednak ogromny komfort zimą, gdy auto jest parkowane pod przysłowiową chmurką. Wyobraźcie sobie, że ten komfort zimą zapewnia Wasz samochód elektryczny. Możecie szykując się do wyjścia z domu ogrzać zimą kabinę, a w konsekwencji odmrozić zaszronione okna. Latem zaś schłodzić kabinę, zanim wsiądziecie. Warto podkreślić, że w nowej generacji LEAFa funkcja ta działa niezależnie od tego, czy auto jest w danej chwili podłączone do ładowania. W pierwszej generacji LEAFa wymagane było podłączenie samochodu do co najmniej wallboxa (nie działało po przyłączeniu tylko do EVSE). W przypadku nowej generacji LEAFa możecie zlecać kontrolę temperatury kabiny niezależnie od tego, czy auto jest podłączone, czy też nie. Będzie to tylko działać nieco inaczej, o czym warto wiedzieć. W przypadku, gdy auto nie jest podłączone do zasilania, ogrzewanie lub klimatyzacja będą pracować przez około 5 minut, po czym się wyłączą. Jeżeli żądana temperatura nie zostanie osiągnięta to musicie się liczyć z koniecznością ponownego wysłania żądania do samochodu. Gdy auto jest zaś podłączone do zasilania, to działa ono znacznie dłużej (w mojej ocenie do 20 minut), do czasu osiągnięcia żądanej temperatury, a dodatkowo nie zużyjecie energii z baterii trakcyjnej, ale bezpośrednio z sieci. 

Po raz kolejny powróćmy do ekranu głównego aplikacji, gdzie jest umiejscowione menu „Historia jazdy”. Chciałbym poświęcić odrębny wpis o tym menu, gdyż jest najbardziej rozbudowane i dostarcza nam najwięcej informacji o historii jazdy i użytkowania naszego samochodu elektrycznego. Jest ono także rozwiązane bardzo estetycznie, jeśli chodzi o grafikę. Przedstawię Wam tylko fragment ekranu, który omówię już niebawem.

Pięć zakładek

Na dole ekranu głównego mamy jeszcze pięć ikon, obrazujących poszczególne „zakładki”, czyli ekrany pomiędzy którymi możemy się poruszać. Omówiłem pierwszy z nich, czyli ekran główny. Na kolejnych znajdziemy mapę (ładowaną z map dostarczanych przez Google), gdzie zaznaczona zostanie ostatnia znana pozycja naszego auta wraz z pieszą marszrutą do niego. Jest to dość przydatna funkcja, a sam ekran rozwiązany estetycznie. Nie wiem tylko po co jest możliwość importu kontaktów z książki teleadresowej, jaką macie w swoim smartfonie. Możecie dzięki temu wyznaczyć trasę prowadzącą od bieżącej lokalizacji pojazdu do wskazanego adresu z książki, jednak mija się to z celem, ponieważ prowadzona trasa jest zawsze najkrótszą i nie uwzględnia ani bieżącego zasięgu samochodu, ani lokalizacji punktów ładowania po drodze.

Lokalizacja pojazdu

Podobnie działa oparta o Google wyszukiwarka miejsc. Nie wiem jaka idea przyświecała twórcy tej wyszukiwarki, ale z ciekawości wpisałem „Auchan”. Celowo wybrałem ten obiekt POI, ponieważ znajduje się tam stacja ładowania, z której okazjonalnie korzystam. Ku mojemu zdziwieniu wyszukiwarka Google kieruje mnie do sklepu Coreana Supermarket w Irlandii…

Niezbyt logiczne działanie wyszukiwarki POI

Dalej u dołu ekranu znajdziemy odniesienie do sekcji „Powiadomienia”, gdzie znajdziemy ostatnie statusy wywołane przez aplikację (np. żądanie włączenia klimatyzacji), „Centrum Pomocy” z międzynarodowymi numerami Nissan Care+ (taka forma Auto Assistance), oraz ustawień profilu.

Podsumowanie

Właściwie to by było na tyle, jeśli chodzi o funkcje aplikacji. Poza bardzo niskim komfortem użytkowania aplikacji do jej wad można włączyć liczne funkcje, których nie ona nie posiada, a których wymaga się od współczesnej aplikacji. Nie można na przykład zaplanować podróży, a potem wysłać ją na ekran nawigacji w samochodzie. Nie można kontrolować zdalnie funkcji zabezpieczeń, czyli ryglowania-odryglowania zamków, zamykania okien. Nie odnajdziemy w niej także żadnych komunikatów serwisowych, np. przypominających o zbliżającym się terminie przeglądu, itp. Jest ona strasznie uboga. Jest to o tyle dziwne, że ta sama aplikacja przewidziana na rynek USA pozwala na otwieranie i zamykanie zdalne pojazdu. Ciężko więc zrozumieć mi obecne ograniczenia. Nie spodziewam się, że aplikacja będzie rozwijana przez Nissana. Na pewno nie dla LEAFa, bo Nissan Ariya ma otrzymać nową, dedykowaną aplikację. W odróżnieniu od BMW, czy Renault ZOE – nie odnajdziecie także wersji www serwisu do kontroli LEAFa. Jak więc widzicie – jest dość skromnie. A szkoda, bo aplikację można by wciąż rozwijać. Obecnie działa ona w całkowitym oderwaniu od systemu informacji pokładowej dostępnej w samochodzie.

Prądojad się ładuje na publicznej stacji, a ja mogę kontrolować status poprzez aplikację Nissan Connect 😉