Od tygodnia nie poczyniłem ani jednego wpisu. Strasznie mi wstyd. Ale mam za to bardzo dobre wytłumaczenie. Od kilku dni zmagam się z silnym przeziębieniem. A jak wiadomo – przeziębienie dla każdego mężczyzny to walka o życie. Z tej okazji poczynię wpis, będący swoistym miksem różnych kategorii „co mi wpadło do głowy”. 

Prądojad poszedł w odstawkę

Prądojad jest zapewne bardzo smutny, bo stoi od kilku dni w garażu. Może nie czuje się tam samotny, bo ma miłych sąsiadów, ale ani jednego z ogonkiem (ładowanego z gniazda). Gdybyście się zastanawiali czy jest to bezpieczne dla auta elektrycznego tak sobie stać w garażu to od razu pozwólcie, że rozwieję Wasze obawy. Auta elektryczne, w odróżnieniu od aut z silnikiem spalania wewnętrznego, mogą tak stać całymi miesiącami. Najważniejsze jest to, aby pozostawić je ze stanem naładowania baterii w przedziale pomiędzy 50% – 80%. Nic im nie będzie! Elektryki mają to do siebie, że przechodzą niejako w stan hibernacji. Spróbujcie zrobić to samo ze spalinowym odpowiednikiem… 

Zapewne po coraz krótszych i chłodniejszych dniach mogliście się zorientować, że zmieniła się zarówno pora roku, a zaraz po niej kolejna karta w kalendarzu. Jesień to moja ulubiona pora roku. Październik może niekoniecznie jest ulubionym miesiącem, ale jego początek uważam jeszcze za całkiem znośny i idealny na wycieczki (samochodowe oczywiście). Wprawdzie mój obecny stan nieco ukrócił możliwości (i chęci) do podróżowania, ale na pewno jeszcze gdzieś się Prądojadem wybiorę. Nie wiem jeszcze tylko dokąd i na ile długa będzie to podróż. Jednak na pewno ją Wam zrelacjonuję.

Październik miesiącem oszczędzania

Już chyba tylko co dojrzalsi czytelnicy pamiętają to powiedzenie, że październik jest miesiącem oszczędzania. Może się nam wydawać, że to powiedzenie ukuto mniej-więcej w połowie PRLu, ale nic bardziej mylnego! Pochodzi ono z lat dwudziestych, z Włoch, gdzie w 1924 roku na międzynarodowym kongresie w Mediolanie bankierzy debatowali na różne tematy, a w szczególności o oszczędzaniu. Uchwalono wobec tego, że dzień 31 października będzie światowym dniem oszczędzania. Możecie mi wierzyć, w końcu jestem bankowcem. 😉 

Dla mnie przełom każdego miesiąca oznacza poświęcenie jednego wieczoru na przegląd wydatków w miesiącu poprzednim i zaplanowanie (a bardziej zweryfikowanie) wydatków na miesiąc kolejny. Przy czym ja zdecydowanie zbyt wiele czasu poświęcam temu, co już było. Chciałbym mieć taką magiczną moc, która pozwoliłaby dokonać pewnych korekt księgowych w moich finansach. Ale niestety, nie możemy zmienić tego, co już było. A wrzesień, choć piękny miesiąc, to jednak nieco naciągnął mój budżet w obszarze wycieczek i jedzenia „na mieście”. Ale tak to już jest, jak chce się łapać ostatnie promienie Słońca. A pięknych dni we wrześniu było co nie miara! Doszedłem do wniosku, że właściwie wynalazłem nową dziedzinę, w której jestem wybitnym specjalistą – jestem prawdziwym historykiem budżetowym. A patrząc po moim talencie do budżetowania, to obecnie wręcz histerykiem budżetowym. Cóż, dla mnie październik będzie rzeczywiście będzie miesiącem oszczędzania. 😉💰🏦 

Halloween

Z miesiącem październikiem mam też zawsze bardzo miłe skojarzenia. To miesiąc, w którym zwyczajowo udawałem się na jakiś dłuższy urlop. Zazwyczaj w jakieś ciepłe miejsce. Ze względów oczywistych w tym roku raczej nie uda mi się tych planów zrealizować, ale i bez nich październik będzie mi się miło kojarzyć. Kończy się on bowiem jednym z moich ulubionych, najweselszych świąt, jakim jest halloween. Uwielbiam ten dzień. Już jako dziecko dość szybko zaadoptowałem zwyczaje, które przypłynęły do nas na początku lat dziewięćdziesiątych (sygnałem satelitarnym lub telewizji kablowej) zza oceanu. Wcale mi one nie przeszkadzały i nie przeszkadzają do tej pory. Zawsze ten dzień świętuję hucznie i mam nadzieję, że będzie też taka okazja tego roku. Kto wie, może zaszaleję i przystroję Prądojada…?  😋👻💀🎃🕷🕸⚰️