Wreszcie nastał wyczekiwany przeze mnie od dłuższego czasu urlop. Poprzedni rok był bardzo ubogi w wyjazdy urlopowe. Właściwie poza krótkim wypadem do Edynburga (samolotem) wczesną wiosną, niemal na styk przed wprowadzeniem ograniczeń w podróżowaniu, nie miałem prawdziwego urlopu. Pomyślałem więc, że skoro nie można nigdzie jechać to może być dobry moment aby zabawić się w statystyka jazdy samochodem elektrycznym.

W sumie to nie dziwi, bo z uwagi na liczne ustanawiane i znoszone ograniczenia jakoś nie było okazji, aby się zebrać i gdzieś wyjechać. Owszem, były liczne wycieczki krajoznawcze, w tym wiele z nich Prądojadem. Część z nich Wam opisałem, na przykład wycieczkę do Lidzbarka Warmińskiego, czy na Kaszuby. Niemniej jednak okres przełomu roku to dobry czas na urlop. Przynajmniej dla mnie. Można nieco przystopować, czy wyspać się. Dzięki temu mogłem też na spokojnie usiąść i napisać kolejny wpis na bloga.

statystyka jazdy samochodem elektrycznym - Leaf na trawie
Prądojad na trawie. Niby zima, a jeszcze jakby późna jesień.
Statystyka jazdy samochodem elektrycznym czyli podsumowania miesięczne

Zdałem sobie sprawę, że od dłuższego czasu nie podsumowywałem poszczególnych miesięcy użytkowania Prądojada. Dlatego też pozwólcie, że zrobię jedno zbiorcze podsumowanie za okres od września do grudnia. Sam zaobserwowałem jak wraz ze zmieniającą się pogodą i zaraz krótszymi dniami coraz rzadziej, ale pewnie też i mniej chętnie, wybierałem się na wycieczki Prądojadem. Efekt można zaobserwować po statystykach, choć zestawienie ich jest dość ciekawe. O ile powiedziałbym, że Prądojadem nie wybierałem się na dalsze wycieczki, to jednak średnio miesięczny przebieg jest dość porównywalny. Sami zresztą zobaczcie:

wrzesieńpaździerniklistopadgrudzień
liczba przejechanych km1529107013421454
zużyta energia razem (kWh)286212294368
średnie zużycie energii (kWh/100 km)19202225

Widać jak na dłoni, że wraz z nadejściem zimy zwiększył się apetyt Prądojada. Nic w tym dziwnego – nikt nie lubi podróżować w wyziębionym wnętrzu z zaparowanymi szybami. Efekt jest taki, że przewidywany maksymalny zasięg również zmniejszył się. O ile latem prezentowane były wartości 270 km i więcej, to w okresie zimowym częściej spotkać można liczby w okolicy 230 km. Przy czym realny zasięg jest niższy, a wiele zależy od tego jak bardzo lubimy podróżować w komfortowej temperaturze.

Statystyka jazdy samochodem elektrycznym czyli stare przyzwyczajenia

Mam pewne przyzwyczajenia, jeszcze z czasów, gdy uczyłem się jeździć. Naukę jazdy rozpoczynałem w miesiącach jesiennych i zawsze rozbierałem się z kurtki do prowadzenia samochodu. Tak jest po prostu wygodniej, gdy kurtka nie krępuje ruchów. Nawyk pozostał mi do dziś, gdzie nawet podróżując na krótkich odcinkach „po mieście” zdejmuję kurtkę rzucając ją wraz z czapką na tylne siedzenie. Rzecz jasna odbija się to na konieczności podgrzania wnętrza do temperatury komfortowej. Nie ciężko więc przewidzieć, że taki model użytkowania auta elektrycznego skutkuje skurczeniem się jego zasięgu.

Jesień i wczesna zima były dość łagodne. Temperatura oscylowała wokół kilku stopni Celsjusza. Zapewne pierwsze dwa miesiące nowego roku nie będą tak wyrozumiałe i temperatura powędruje jeszcze kilka kresek w dół, nierzadko zapewne także poniżej kreski z zerem. Ciekaw jestem jaki będzie mieć wpływ na zasięg. Na codzień Prądojad parkuje w garażu podziemnym, ale zapewne gdyby miał parkować pod przysłowiową chmurką, to jeszcze poza ogrzewaniem kabiny przyjdzie mu zużyć nieco energii na podgrzanie pakietu baterii. Z pewnością podzielę się tymi obserwacjami z Wami.

Statystyka jazdy samochodem elektrycznym czyli Eko-wskaźnik

Nie byłbym sobą, gdybym nie pochwalił się jeszcze moim ulubionym eko-wskaźnikiem, czyli ile zaoszczędziłem Matce Naturze emisji dwutlenku węgla. Zrobię to jednak w nieco innej formie – podsumuję cały ubiegły rok. Czyli właściwie okres od sierpnia do grudnia, bo auto odebrałem pod koniec lipca, jak dobrze pamiętacie.

sierpieńwrzesieńpaździerniklistopadgrudzień
Ograniczenie emisji CO2 (kg)282188132165179
Łącznie w całym roku946

Wynik zrobił na mnie ogromne wrażenie. To prawie tona dwutlenku węgla, który nie został wyemitowany do atmosfery! Oczywiście, co poniektórzy zaczną zaraz narzekać, że nie choć auto na prąd charakteryzuje się zerową emisją lokalną, to jednak emisja nastąpiła podczas produkcji prądu, oczywiście z węgla. Nie należy jednak zapominać, że nawet jeśli będzie to emisja prądu wyłącznie z węgla, to i tak jest ona znacznie mniejsza, niż w przypadku auta z silnikiem spalania wewnętrznego, gdzie poza dwutlenkiem węgla emitowane są także inne szkodliwe substancje. Poza tym podkreślę raz jeszcze: jedna tona.